Droga na szczyt. Cholerny żużel, w który wpada się po kolana.
.
.
.
Widoczek spod szczytu na krater.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Tak ciepłe stroje na równiku świadczą o tym jak ekstremalne było podejście na wierzchołek.
.
.
.
Wyszliśmy o trzeciej w niocy, żeby ze szczytu podziwiać wschód słońca. Nas jednak wschód słońca zastał jeszcze po drodze, a konkretnie na ostatnim odcinku, gdzie powietrze było juz tak rozrzedzone, że co trzy kroki musieliśmy odpoczywać.
.
.
.
.
.
Wlazłem jako ostatni ale wlazłem
.
.
.
.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz