Lokalne zarcie nie nalezy do wyszukanych. Wbrew pozorom ryby i owoce morza nie sa tu podstawa menu. Oczywicie sa tutaj dostepne bardzo tanio, bardzo swierze i roznorodne, ale dla miejscowych chyba za drogie. Jedlismy wprawdzie kraby z woka w jakims sosie na lokalnym bazarku (100000 rp) ale to byl jak na ich standardy elegancki przysmak. W ogole ten bazarek i zarcie na nim to cala historia. Polega to na tym, ze stoi mnostwo bud, czy wrecz samochodow z otwarta buda i z tego serwuja jedzenie. Generalnie mieso, w tym specjaly typu swinska skora na zimno, nawet niezla. Bialasow tam praktycznie nie ma. W sumie w dwa dni zapoznalem sie z lokalna kuchnia. Na szczesie sa tu tez inne knajpy np doskonale japonskie restauracje wykorzystujace tutejsze ryby i owoce morza. Takiegi sushi dawno nie jadlem. Sam tez zdazylem juz dzisaj cos upichcic, mianowicie tygrysie krewetki z grilla w tajskiej marynacie z chutneyem z mango i chilli.