Po 2+11 godzinach przez Amsterdam dotarlismy do Singapuru. Jest tu bardzo dobra informacja turystyczna. Pani wszystko mi objasnila, zastawilismy bagaz w przechowalni 18 $ singapurskich za dwa plecaki na 24 h i autobusem nr 36 za 1,8 $ pojechalismy do miasta (trzeba miec odliczone, bo kierowca nie wydaje reszty). Nie bede sie rozpisywal nad ogolnym wrazeniem, bo wielu to juz czynilo i jest tak jak pisza. Ceny takie jak w Polsce poza alko, ktory jest drogi. Za obiad w ulicznej knajpce w chinskiej dzielnicy dalismy 12$ (ryz z owocami morza, makaron z owocami morza i dwa napoje, jeszcze po tym zyjemy). Mozna sobie polazic jest zielono i czysto poza Little India, ktora jest troche syfiasta ale mysle, ze bardzo jej daleko do prawdziwych Indii. Zadnych zwierzat, nawet ptakow, bardzo malo staych ludzi, straszne restrykcje dla rowerzystow, prawie ich przez to nie widac. Ale jest fajnie, czyje sie Azje, ale w wersju zlagodzonej. Ostatnim autobusem kolo 23 wrocilismy na lotnisko poszwedalismy sie pare godzin zanim o 4 otworzyli stanowisko naszych linii i teraz czekamy na samolot do Denpasaru, gdzie bedzie juz na nas czekal nasz czlowiek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz