pierwszy postój. tragarze i przewodnik przygotowują posiłek. nawet nam smakowało, ale niestety umiejetności kulinarne tych przemiłych ludzi okazały sie dosc ograniczone i przez resztę treku na każdy posiłek do jedzenia było praktycznie to samo: ryz\chiński makaron z warzywami jajkiem i małym kawałeczkiem potwornie twardego kurczaka (przynajmniej był świerzy bo przyjechał tym samym samochodem co my jeszcze zywy i w naszej obecności został zdekapitowany:P). no cóz po tym wszystkim byłem przekonany, ze nabrałem trwałego urazu do kuchni indonezyjskeij, ale na szczęści po paru dniach mi przeszło.
...
a my tymczasem rilax

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz